Showing posts with label movies. Show all posts
Showing posts with label movies. Show all posts

2020-03-06

Filmotecka 02

Kontynuując po wcześniejszym poście - oto dalszy ciąg Filmotecki. Zaczynam od września - a dokładniej od następnego po Deadpoolu, oglądanego filmu. Melissa P. (2011)
1:40, Erotyczny / Dramat Obyczajowy
Reż: Luca Guadagnino
María Valverde, Fabrizia Sacchi
Kolejny film, który niby miał być erotyczny, a taki z niego erotyk jak ze mnie baletnica. Melissa jest zakochana w pewnym chłopaku ze szkoły. Usiłuje go poderwać, posuwając się nawet do bycia uległą, a on to wykorzystuje wprowadzając Melissę w świat seksu, miejscami nawet sprowadzając ja do poziomu zwykłej szmaty, którą brać może każdy. Erotyki w tym filmie niby trochę jest, ale nie przekracza to poziomu dobrego smaku jak robiły to przykładowo Q czy Love opisywane post wcześniej.
Film również, podobnie jak My Little Princess pokazuje upadek młodej dziewczyny, poprzez pogorszenie kontaktu z bliskimi, a potem jest w sumie tylko gorzej. Film wybitny nie jest, sprawia wrażenie montowanego na kolanie bez większego zastanowienia i sporej ilości skrótów myślowych. Obejrzeć można.
Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆ (6/10) 09.09.2019

DC Showcase: Catwoman (2005)
0:15, Animowany
Reż: Lauren Montgomery
Eliza Dushku, John DiMaggio
Ciężko cokolwiek powiedzieć o animowanym filmie trwającym piętnaście minut. Jest to po prostu epizod z życia kocicy polegający na polowaniu na niejakiego RoughCuta. Dla fanów Batmana - i raczej tylko dla nich. Na uwagę jednak zasługuje ciekawa scena w klubie ze stripteasem i to w bajce dla dzieci. Co ja pacze ?
Ocena: ★★★★☆☆☆☆☆☆ (4/10) 13.09.2019

Armageddon (1998)
2:30, Katastroficzny / Sci-Fi
Reż: Michael Bay
Bruce Willis, Ben Affleck, Liv Tyler
Rewatch po 7 latach. O filmach Michaela Baya można powiedzieć krótko - coś musi pierdolnąć. I to mocno. Film z racji sporej ilości błędów jest dość absurdalny ale... Do ziemi zbliża się asteroida. Grupa śmiałków z Harrym Stamperem (Bruce Willis) na czele zostaje wysłana w kosmos by wylądować na asteroidzie i wysadzić ją w cholerę zanim ta, uderzy w ziemię.
Fabula nieco oklepana. Ot ziemia będzie zniszczona. No i obsada. Willis, Affleck i obiekt masturbacji wielu nastolatków - Tyler. Problemem jest jednak... Ilość błędów. Nie wiem na ile to prawda - ponoć kursy na astronautów obejmują oglądanie Armageddonu i wyłapywanie błędów... A tych jest ponad 160. Mi. takich jak grawitacja działająca bardzo wybiorczo czy cała masa innych rzeczy. Dla normalnego widza część z nich może być niezauważalna, ale dla mnie - z racji zainteresowania astrofizyką i kosmologią - wyłapać mogę koło 80. Na uwagę zasługuje zwłaszcza muzyka - gdzie idealnie wkomponowuje się utwór I Don't Wanna Miss a Thing autorstwa Aerosmith. Niemniej jednak film dobry. No i - nie pokazująca się za dużo - ale jednak - wiecznie jebalna Liv Tyler.
Ocena: ★★★★★★★☆☆☆ (7/10) 15.09.2019

Passenger 57 (1992)
1:24, Akcja
Reż: Kevin Hooks
Wesley Snipes, Bruce Payne, Tom Sizemore
Akcja w amerykańskim stylu z lat 90. John Cutter (Wesley Snipes) zostaje mianowany na agenta służb bezpieczeństwa. W tym celu musi udać się do Los Angeles. Leci samolotem, nie mając pojęcia, że tym samym samolotem przewożony będzie Charles Rane (Bruce Payne) - jeden z najbardziej niebezpiecznych terrorystów. Samolot zostaje uprowadzony i szybko dochodzi do starcia między nimi.
Typowa akcja. Nie ma wybuchów, jest kopanina po mordach, trochę strzelania i zabawa w podchody. Urywki z filmu kiedyś widziałem (zwłaszcza scenę w wesołym miasteczku), ale całego filmu do teraz - nie. Czy warto - zależy od tego czy przymknie się oko na to jak film się zestarzał. Nie ma wartkiej akcji ani głębokich dialogów. Od typowe kino lat 90.

Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆ (6/10) 15.09.2019

Quantum of Solace (2008)
1:46, Sensacyjny
Reż: Marc Forster
Daniel Craig, Olga Kurylenko, Mathieu Amalric
Błąd. Big błąd. Wielkim błędem było zatrudnienie do roli double-oh-seven Daniela Craiga. Najlepsze Bondy ? Connery i Moore. Nawet Dalton był od niego lepszy, a gorszy chyba tylko Lazenby.
Filmy z Bondem były dziwne w swoim rodzaju. Niby każdy opowiadał o przygodach agenta 007, ale każdy był też oddzielną, nie mająca powiązań z poprzednimi częścią. Każda historia - przynajmniej filmowa - działała tak, jakby poprzednia część nigdy się nie wydarzyła (punktami spójnymi były osoby Bonda, M, Q, Monneypenny i Ernst Stavro Blofeld). I nawet tu jest różnie bo Blofelda grało chyba 5 różnych aktorów, o Monneypenny nie wspominając (a ostatnia - Naomie Harris - choć nie lubię czekolady - takiej bym nie odmówił). Casino Royale rozpoczęło nową serię Bondów. Łączą się one fabularnie i wyglądają w założeniu jak reboot całej serii, tylko przeniesiony w obecne czasy.
Akcja Quantum zaczyna się tam, gdzie kończy się Casino Royale i kontynuuje częściowo wątek z Vesper, będącą dziewczyną Bonda z poprzedniego filmu. Ogółem film skupia się na polowaniu na Bonda (Daniel Craig), który sam stara się upolować Dominica Greene (Mathieu Amalric). W wszystko wplątuje się też piękna Camille (Olga Kurylenko), którą też do przodu pcha zemsta. Ogółem każdy się mści, robi się z tego papka polana Bondem. Not James Bondage I wish to see. Craig, odejdź.
Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆ (6/10) 16.09.2019

Ad Astra (2008)
2:04, Thriller / Sci-Fi
Reż: James Gray
Brad Pitt, Tommy Lee Jones, Donald Sutherland
Filmów traktujących o kosmosie jest tyle co kot napłakał. Znaczy się, tak, mamy ich całkiem sporo, ale chodzi mi o takie, które są bardziej Sci niż Fi. Ad Astra nieźle wpisuje się w pierwszą kategorię zostawiając nieco miejsca dla tej drugiej. Przyszłość. Roy McBride (Brad Pitt) pracuje przy obsłudze - już nie pamiętam czego - jakiejś stacji na wysokiej orbicie, nadajnika czy czegoś. Nie ma znaczenia. Ogółem serwisuje to urządzenie. Ziemia zostaje "atakowana" dziwnymi przypływami energii które jak się okazuje pochodzą z zza Neptuna gdzie prawie 30 lat temu wyruszył jego ojciec H. Clifford McBride (Tommy Lee Jones). Poproszony przez wojsko Roy rusza na kraniec układu słonecznego by odnaleźć ojca.
Film o dziwo uderza w trochę filozoficzne tony - czy jesteśmy sami we wszechświecie i całkiem poważnie traktuje fizykę. Nie jest to co prawda mocno realistyczne podejście jakim charakteryzował się na przykład Interstellar Christophera Nolana, ale film jest całkiem niezły w tej kwestii. Nie obyło się bez klasycznych błędów przemysłu filmowego - dźwięk w kosmosie. Przepraszam bardzo, ale kurwa, w czym on się rozchodzi. Czy producent wie, że w próżni nie ma ośrodka w którym mógłby się rozchodzić dźwięk ? Razi mnie to - zobaczcie Gravity. Film jest bardzo "niemy" w kosmosie. Da się ? Da się! Z innych absurdów - wspinanie się na marsie na startującą rakietę czy przez lot przez pierścień Neptuna. Przymykając oko na te błędy, maluje się przed nami ciekawa, zmuszająca do refleksji przygoda w kosmosie. A. I jest Liv Tyler.
Ocena: ★★★★★★★☆☆☆ (7/10) 21.09.2019

Nymphomaniac (2013)
2:02, Dramat / Erotyczny
Reż: Lars von Trier
Charlotte Gainsbourg, Stacy Martin, Stellan Skarsgård, Shia LaBeouf
No cóż. Tytuł mówi sam za siebie. Nie jest to film erotyczny. To już bardziej fabularny film klasy XXX. Bez cenzury z dużą dawką pierdolenia. A podchodząc do seansu nie bardzo się tego spodziewałem. Liczyłem na erotyk będący klasycznym pokazywaniem cycków. Nawet ja wam pokażę: ( . Y . ) Happy ?
Film rozpoczyna się gdy Seligman (Stellan Skarsgård) ratuje pobitą kobietę. Ta przedstawia się jako Joe (Charlotte Gainsbourg) i zaczyna opowiadać Seligmanowi historię jak doszło do tego, w jakim stanie ją znalazł. Historię zaczyna od najmłodszych lat, gdzie jeszcze jako dziecko zaczęła odkrywać seksualność. W efekcie przez większy kawałek filmu oglądamy Stacy Martin w roli młodej Joe. Sama bohaterka w przerwach między historiami prowadzi z Seligmanem ciekawą rozmowę uważając się za obiekt zła, podczas gdy Seligman przyrównuje jej zachowania do najbardziej "niewrażliwych" rzeczy.
Film jak napisałem idzie w zaparte i mamy tu naprawdę odważna sceny jak pokazywany bez cenzury seks oralny, czy też inne igraszki bohaterów. Za wszystkim stoi fabuła ukazująca dramat Joe jako kobiety mającej problem z samą sobą przez uzależnienie od seksu. Polecam obejrzeć samemu i zobaczyć czy taki typ kina komukolwiek pasuje.
Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆ (6/10) 01.10.2019

DOOM: Annihilation (2019)
1:36, Horror / Akcja / Sci-Fi
Reż: Tony Giglio
Amy Manson, Dominic Mafham
DOOM. Gra w statusie kultowym. Gra, która na poważnie pokazała czym są FPSy. Gra, która pokazała - patrzcie - to jest 3D (choć w rzeczywistości była płaska jak klatka piersiowa 8latki). Nie wiem, co mogę napisać o tym filmie. Grupa Marines zostaje wysłana na Marsa gdzie mają "chronić" placówkę badawczą gdzie ofcoz zaraz wyłażą demony z piekieł. Film charakteryzuje się tym, że jest lepszy od DOOMa z 2005, a mimo wszystko jest tak samo chujowy. Uwagę przykuwa jedynie Joan Dark (Amy Manson) swoją ładną twarzyczką i patrzeniem na jej dupę gdzie się da bo film innych wartości nie ma. Inni bohaterowie ? Jacyś byli - tyle mogę potwierdzić. Producenci chcieli dobrze - nie wyszło. Tak na prawdę to film z grą ma wspólną piłę łańcuchową i kurewsko wielką spluwę. This DOOM goes BOOM.
Ocena: ★★★☆☆☆☆☆☆☆ (3/10) 27.10.2019

Crouching Tiger, Hidden Dragon (2000)
2:00, Fantasy / Przygodowy
Reż: Ang Lee
Yun-Fat Chow, Ziyi Zhang, Michelle Yeoh, Pei-pei Cheng
Bardzo lubię filmy w tym stylu gdzie właściwie walczy się tym co jest akurat pod ręką, skacze się po drzewach, lata i ogółem pokazuje świetną choreografię walk (i tu też mogę polecić House of Flying Daggers). Do oglądania film zabierałem się jak widać 19 lat. A to leciał w TV - nie miałem czasu. A jak już dorwałem go - musiał jeszcze odleżeć z pół roku, aż nabrał mocy urzędowej.
Wojownik Li Mu Bai (Yun-Fat Chow) chce pomścić śmierć swojego mistrza i zabić jego morderczynię - Nefrytową Lisicę (Pei-pei Cheng) używając miecza zwanego "Zielone Przeznaczenie". Nie może jednak wpaść na jej trop, więc postanawia oddać miecz przyjacielowi na przechowanie. Razem z nim wyrusza jego bliska przyjaciółka Yu Shu Lien (Michelle Yeoh). Jednak zaraz po tym jak miecz zostaje skradziony, a złodziejką okazuje się młoda i urocza Jen (Ziyi Zhang), powiązana z Lisicą. Li Mu Bai postanawia odzyskać miecz.
O filmie napisałem właściwie w pierwszym zdaniu. Walka tym co akurat jest pod ręką, latanie i inne tego typu elementy, którymi charakteryzują się filmy pełne wschodnich sztuk walki. Co najciekawsze - mimo upływu prawie 20 lat film nie zestarzał się prawie wcale i ogląda się go przyjemnie. Ot taka bajka.
Ocena: ★★★★★★★☆☆☆ (7/10) 28.10.2019

District 9 (2009)
1:52, Dramat / Sci-Fi
Reż: Neill Blomkamp
Sharlto Copley
Film kręcony naprawdę dziwną metodą. Ale po kolei:
Na ziemi pojawia się statek obcych. Nie atakują jednak - okazują się być przerażeni, a ich statek jest uszkodzony. Muszą zamieszkać na ziemi w tzw. Dystrykcie 9. Mija prawie 30 lat. Obcy mają zostać przesiedleni w inne miejsce. Dowodzącym tą operacją zostaje Wikus Van De Merwe (Sharlto Copley). Podczas akcji zostaje zarażony wirusem i jego ciało powoli zaczyna mutować. Porzucony przez wszystkich i ścigany przez wojsko chowa się w jedynym miejscu gdzie może czuć się w miarę bezpieczny - w Dystrykcie 9.
Fabularnie film nie powala. Oglądamy zmagania się bohatera z całym światem oraz swoim ciałem. Film jak mówiłem kręcony jest dziwnie. Część filmu wygląda jak normalny filmu, a druga część to forma reportażu kręconego "z ręki". Dupy nie urywa, obejrzeć można. Krewetkowi obcy ujdą. Ocena: ★★★★★★★☆☆☆ (7/10) 01.11.2019

I to by było na tyle. Reszta kiedyś tam w Filmotecka 03!

2019-11-19

Filmotecka 01

Filmy. Ruchające... Znaczy ruszające się obrazki. Czym w zasadzie jest film raczej tłumaczyć nie muszę. Mogę co najwyżej dodać, że owo medium obejmuje wiele gatunków od tzw. Kina Familijnego, w które wliczają się też bajki przez dramaty, akcje, po kino dla dorosłych (w tym także XXX).
Ludzkość można podzielić na wiele typów kinomanów. Jedni nic nie robią tylko oglądają nonstop filmy i seriale, są tacy co oglądają dużo, tacy co oglądają filmy od czasu do czasu i jestem Ja - ustawiony jeszcze poniżej. Filmy - choć bardzo rzadko - to jednak oglądam i Filmotecka będzie kolejna subserią bloga, na której będę pisał co tam się oglądało ostatnio. Nie będę jednak spuszczał się nad każdym filmem jak przy Przegrałeś z Kretasem, ale po prostu rzucę siakieś info, krótki opis i moją ocenę w skali 0-10. Dodam też, że nie będzie to lista najlepszych filmów, ale tego co oglądałem i wcale nie mówię, że będą to filmy dobre. No i na każdy odcinek serii zbiorę przynajmniej pięć (lub więcej) filmów. Hunterowych sealów rozdawał nie będę choć opiszę jeśli filmowi by się należał. Zacznę od Lipca tego roku.

Moon (2009)
1:37, Dramat / Sci-Fi
Reż: Duncan Jones
Sam Rockwell, Kevin Spacey
Film polecił mi AstroFaza, omawiając go w jednym z odcinków AstroFilmów. Coby nie zdradzać fabuły powiem tylko, że akcja dzieje się w niedalekiej przyszłości. Na księżycu znajduje się Sam Bell (Sam Rockwell). Przez trzy lata nadzorował on samotnie wydobycie i wysyłanie na ziemię minerałów z powierzchni srebrnego globu. Jego jedynym towarzyszem jest Gerty - super inteligentny komputer (głos: Kevin Spacey). Misja Sama zbliża się do końca, niestety miesiąc przed końcem dochodzi do pewnego wypadku...
Więcej zdradzać nie będę. Film trochę krótki, zostawiający uczucie pewnego niedosytu. Takie "zjadłem, dobre było, ale dalej jestem głodny". Szczegółów filmu można domyślić się nawet z powyższego opisu, a film buduje dość dobrze napięcie, ale niestety szybko odkrywane są wszystkie karty więc zakończenia można domyślić się jeszcze przed połową. Niemniej jednak film oglądało się naprawdę przyjemnie i był ciekawy. Zmarnowany czas ? Jak najbardziej nie.
Ocena: ★★★★★★★☆☆☆ (7/10); 30.07.2019

Charlie's Angels (2000)
1:38, Komedia / Sensacyjny
Reż: McG
Cameron Diaz, Drew Barrymore, Lucy Liu
Jakoś nigdy do tej pory nie było okazji obejrzenia tego. Trzy piękności (powiedzmy...) od zadań specjalnych pod wodzą niejakiego Charliego dostają zlecenie odzyskania bardzo niebezpiecznego oprogramowania.
Najlepiej w filmie wypadły chyba Dylan (Drew Barrymore) i Alex (Lucy Liu). Ogółem film jest pełen absurdu i ogląda się go, żeby popatrzeć na dupy bohaterek. No i może na sceny walk, które również same w sobie są absurdalne. Akcja, absurd, akcja, absurdalna akcja. Tragedii nie ma, ale dupy nie urywa.
Ocena: ★★★★★☆☆☆☆☆ (5/10); 30.07.2019

Contact (1997)
2:33, Dramat / Sci-Fi
Reż: Robert Zemeckis
Jodie Foster, Matthew McConaughey
Kolejny film, który oglądałem dość późno. Może to i nawet lepiej, bo pewnie w odpowiednim czasie oceniłbym go inaczej (pewnie słabiej) niż teraz choć, przyznam się, że spodziewałem się czegoś innego. Pokrótce - Ellie (Jodie Foster) pracująca w SETI odbiera sygnał z kosmosu od pozaziemskiej cywilizacji. Po deszyfracji okazuje się być on schematem budowy do maszyny do podróży kosmicznych.
Czy jesteśmy sami we wszechświecie ? Na to pytanie nikt nie potrafi odpowiedzieć w 100% poważnie choć ja jestem pewny - że nie. Opiszę to kiedyś robiąc wpis o Paradoksie Fermiego. No więc odebranie sygnału od obcej cywilizacji prowadzi do budowy maszyny do podróży przez kosmos, na którą wyrusza główna bohaterka. Nie ma przy tym zbyt łatwo bo... Bóg. Kompletnie moim zdaniem nie na miejscu są pytania o wiarę w boga. Bo, że niby osoba nie wierząca nie może być reprezentantem ziemi. Cytując Jacka z Vampire Bloodlines: "A cross? Pfft. Shove it right up their ass!". Ja własnie wysłałbym na taką misję ateistę. I jak będzie to się zgłaszam na ochotnika. Anyway, o ile sama "podróż" przez kosmos byłą dość nieźle przedstawiona (z kilkoma drobnymi potknięciami), o tyle samo spotkanie z obcą cywilizacją było rozczarowujące. Samo zakończenie przyznam lekko podbiło ocenę, ale wciąż można to było zrobić lepiej. Ogółem oglądało się nieźle.
Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆ (6/10); 03.08.2019

Atlantis: The Lost Empire (2001)
1:30, Animacja / Fantasy / Przygodowy
Reż: Kirk Wise, Gary Trousdale
Michael J. Fox, Cree Summer
I to jest nieco zaskakujące. Kreton oglądający Disneyową bajkę to jedno. Sposób jak na to trafiłem - to drugie. Bo przeglądam se PornHuba - paczę, a tu ciemnoskóra piękność w roli jakiejś Kidagakash. I to w wersji VR. No to gógiel skąd ona się wzięła - Atlantis. Disney. Why not ? Protagonistą jest Milo (głos: Michael J. Fox) - pracujący w kotłowni w muzeum ciamajda, który poszukuje Atlantydy. Zbiegiem okoliczności udaje mu się zrealizować swój cel i wyrusza w podróż na poszukiwanie zaginionego imperium gdzie poznaje wspomnianą Kidę (Cree Summer) - księżniczkę Atlantydy.
Disney kojarzył mi się raczej z bajkami typu spizganej Alicji, Simby czy promowania bestiality w Beauty & Beast - czyli bajkami dla grzecznych dziewczynek uczącymi je, że warto zostać slutem w przyszłości. A tu niespodzianka. Dość ciekawa kreska, dobra obsada i nawet niezła fabuła. I jak na Disneya to trup ściele się gęsto. Co prawda są to bezimienni ludzie, o kerych wiemy tyle, że byli, ale wciąż - ilość trupów jest duża. No i sama Kida to całkiem fajna postać. Niby półtorej godziny - nieco mało IMO, ale polecam.
Ocena: ★★★★★★★☆☆☆ (7/10); 05.08.2019

Fast & Furious presents: Hobbs & Shaw (2019)
2:14, Akcja
Reż: David Leitch
Dwayne Johnson, Jason Statham, Vanessa Kirby
Po serii Szybkich i nie takich Wściekłych gdzie absurdalność przechodziła sama siebie (samochody na spadochronach czy ucieczka Lamborghini po lodzie przed łodzią podwodną) przyszedł czas na pierwszy poważny spin-off. Tu też chciałbym podziękować Losikowi, że poszedł ze mną na to do kina. Fabularnie film jest dość prosty. Agentka Hattie (Vanessa Kirby, oj jebalna motzno) zdobywa niebezpiecznego wirusa. Jest przez to ścigana przez zarówno złych panów, jak i tych dobrych. I do akcji zostają wysłani także Hobbs (Dwayne Johnson) i Shaw (Jason Statham), którzy BARDZO się nie lubą i będą musieli współpracować. Sama Hattie też do współpracy chętna nie jest, a dodatkowo okazuje się być siostrą Shawa. Jakby tego było mało - wirus jest uśpiony więc rozpoczyna się wyścig z czasem, w którym stawką jest bezpieczeństwo świata oraz życie Hattie.
Szybcy i Wściekli bez Vin Diesela ? Da się. The Rock wystarczy. Film jest pełen gagów i komediowych dialogów między Hobbsem i Shawem. Dodajmy lekkie przybliżenie samych sylwetek bohaterów oraz oblejmy to wysokooktanową akcją i mamy budyń. Szybkie samochody ? Mało, ale są. Piękne kobiety ? Na pewno jedna obecna. Absurd ? Samochodowa gąsienica ciągnąca śmigłowiec. Wai, WAT ? No i sceny walki na gołe klaty. Dosłownie. Jeśli lubimy filmy, przy których nie trzeba myśleć - to pozycja dla nas. Ja bawiłem się dobrze. Polecam.
Ocena: ★★★★★★★☆☆☆ (7/10); 15.08.2019

Q (2011)
1:43, Dramat / Erotyczny
Reż: Laurent Bouhnik
Déborah Révy, Hélène Zimmer
W kontekście gier, na produkcje zazwyczaj małych studiów, w tym kilku - czy też nawet jednoosobowych "grup" - mówi się "Indyki". Nie chodzi tu o potka, którym zajadają się hamburgery na święto dziękczynienia. Indyk to polskie określenie "Indie" i oznacza tu produkcję niezależną. Tyczy się to także filmów. Filmy niezależne nie są kręcone przez obszerne studia i nie mają budżetów w wysokości kilkudziesięciu milionów pierdolców. W kwestii kina niezależnego Francja daje po bandzie. Q opowiada historię dwóch kobiet z problemami na tle seksualnym, które łączy postać Cécile (Déborah Révy), która ma swoje problemy, ale mimo to pomaga innym.
Brzmi to jak dobry film o poszukiwaniu szczęścia. Produkcja niemal familijna ? Nic podobnego. Film przepełniony jest mocną erotyką. W sumie mógłbym już to podciągnąć pod pornografię. Sceny, w których panie pracują językami są bez żadnej cenzury. Same łóżkowe momenty nie są może pretendentami do puszczenia Brazzersów z torbami, ale też grzeczne nie są. Mówiąc, że Francuzi jadą po bandzie miałem właśnie na myśli łamanie konwencji. Jest duszno i porno. Cécile pomaga pozostałym bohaterkom w ich życiu seksualnym, a sama też lekko nie ma. Film podzielony jest na niby epizody, które przeplatają się między sobą głownie dzięki Cécile. Nie jest to pozycja dla każdego i jest nieco ciężka w odbiorze, a i odważne sceny seksu wcale - moim zdaniem - nie ułatwiają odbioru.
Ocena: ★★★☆☆☆☆☆☆☆ (3/10) 16.08.2019

My Little Princess (2011)
1:45, Dramat
Reż: Eva Ionesco
Isabelle Huppert, Anamaria Vartolomei
Jak wspomniałem przy wcześniejszym filmie - Francja lubi zrywać z konwencją. Kolejna produkcja żabojadów to znów dramat. Hanna (Isabelle Huppert) jest fotografem. Zaczyna się powoli wypalać. Uważa się jednak, za artystkę pierwszej klasy, aż w końcu posuwa się do wykorzystywania Violetty (Anamaria Vartolomei) - czyli swojej dziesięcioletniej córki w charakterze modelki. Problemem jest to, że zdjęcia są coraz bardziej pikantne, a matka nie cofa się przed niczym - i choć mówi, że kocha swoja córkę, bardziej zależy jej na karierze. Hamulce puszczają w momencie śmierci babci Violetty.
Podobnie jak w przypadku Q, również ta produkcja zalicza się do gatunku kina niezależnego. Film prócz pokazywania dość odważnych, ale nie przekraczających pewnej granicy scen z wówczas - dwunastoletnią Anamarią, skupia się nieco mocniej na relacji matka-córka. Hanna jest osobą zapatrzoną w siebie i w swoją podupadającą karierę, a Violetta chce być kochana przez matkę. Wpływ matki oraz jej zachowanie prowadzi do tego, że od Violetty najpierw odsuwają się koleżanki, potem dochodzi do znęcania się nad nią, aż do upadku moralnego Violetty. Zaczyna się na wyzywaniu matki, przez palenie i kończy się na poprawczaku po kradzieży. Film cierpi jednak na dość nieskładny montaż. Czasami brakuje ładu między poszczególnymi scenami. Nie jest to film zły, ale raczej ciężki w odbiorze i utrzymujący się na granicy przyzwoitości. Krok dalej i film raczej nie byłby dopuszczony do dystrybucji... Chociaż kto wie ?
Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆ (6/10) 23.08.2019

Star Wars: The Last Jedi (2017)
2:32, Przygodowy / Sci-Fi
Reż: Rian Johnson
Daisy Ridley, Adam Driver, Mark Hamill
Dla wielu fanów serii Starne Warsy mają tylko trzy części - IV, V i VI. Pierwsza trylogia jest rewelacyjna. Druga (obejmująca epizody I, II i III) również daje radę choć to już nie to samo. Potem pałeczkę przejmuje Disney i... The Force Awakens - Ocena 3/10. O ile TFA to gówno pierwszego sortu, o tyle Rogue 1 daje rade. I to całkiem nieźle i co najważniejsze spójnie z New Hope. Potem przychodzi czas na epizod 8. New Order hasa sobie po galaktyce niczym Koń Rafał, Rey (Daisy Ridley, nawet jebalna) próbuje namówić Luke'a (Mark Hamill) do pomocy w walce, a sam Kylo Ren (Adam Driver) próbuje znaleźć Rey i przeciągnąć ją na ciemną stronę. Dzień jak co dzień.
Film z początku dawał radę i to nawet oglądało się go przyjemnie do momentu. Scena w kosmosie z księżniczką Leyą (Carrie Fisher) pogrzebała film doszczętnie. Potem oczywiście powtórka mieszanki Return of the Jedi z Empire Strikesback. Film nagina prawa ustalone przez Lucasa pod siebie i dochodzę do wniosku - Disney, odpuść.
Ocena: ★★★★★☆☆☆☆☆ (5/10) 04.09.2019

Solo: A Star Wars Story (2018)
2:15, Przygodowy / Sci-Fi
Reż: Ron Howard
Alden Ehrenreich, Joonas Suotamo, Emilia Clarke
Przeszłość postaci takich jak Luke Skywalker czy Leia Organa (może Ogarna... Albo Oralna kekeke) to element jasny jak słońce. Ale gdy poznajemy Hana Solo w New Hope, ma już on swoje lata i sporo widział. Więc ktoś wpadł na pomysł, żeby przedstawić jak Han zaczynał. Hana (Alden Ehrenreich) poznajemy gdy jest złodziejem na Corelli. Razem z ukochaną Qi'Rą (Emilia Clarke, oh my boner) próbuje uciec z planety, jednak - jemu się ledwo udaje - jaj nie. Han przysięga, że zdobędzie statek kosmiczny i przyleci po nią niczym rycerz na białym koniu. Dalej obserwujemy Hana jak faktycznie próbuje zdobyć ten statek. Jest przy okazji nieco ciamajdowaty. Potem poznaje Chewbacce (Joonas Suotamo) i zaczyna pakować się w coraz większe kłopoty. Przy jednym ze schrzanionych zleceń trafia na Qu'Rę...
Film w miarę jest spójny choć kreuje Hana na postać nieco komediową (bardziej niż był później) da się to oglądać. Film ma dużo akcji i mocno jebalną Emilię Clarke i próbuje udowodnić jak Han doszedł do bycia Solo. Twórcom poprzewracało się w dupach i dali czadu jak przy Rouge 1, aż do przesady lekkiej. Film ogląda się nieźle, ale jest tak jak mówią recenzje - dupy nie urywa. Może dla fanów gatunku... Może...
Ocena: ★★★★★☆☆☆☆☆ (5/10) 04.09.2019

Love (2015)
2:10, Dramat / Erotyczny
Reż: Gaspar Noé
Karl Glusman, Klara Kristin, Aomi Muyock
Kolejny dramat, kolejne, francuskie kino niezależne. Podobnie jak Q, film ten nie pieprzy się z cenzurą, o czym mówi nam już w pierwszej scenie ze sceną z seksem oralnym. Historia kręci się wokół Murphy'ego (Karl Glusman), który w dzień po grubej imprezie odbiera telefon od matki swojej ex-dziewczyny i dowiaduje się, że ta zniknęła i nie daje znaku życia od jakiś dwóch miesięcy. Następnie w ciągu całego dnia wspomina swoje życie od poznania Electry (Aomi Muyock), przez wpadkę z Omi (Klara Kristin), do zerwania z Electrą, aż do sytuacji, którą można określić jako "diggin' your own grave".
Film jak mówiłem nie patyczkuje się z cenzurą - sceny seksu są tu często i gęsto. Dane będzie nam zobaczyć gorący trójkąt oraz nawet scenę z transseksualistą(-tką ?). Cały obraz przedstawia w dość dosadny sposób upadek człowieka, kompletny brak chęci podniesienia się z tego i efekt do jakiego to doprowadza. Co się stało z Electrą ? Zakończenie jest otwarte choć domyślić się można w trakcie seansu. Produkcja ciężka w odbiorze - zdecydowanie nie dla każdego i nie chodzi tu bynajmniej o sceny seksu.
Ocena: ★★★★★☆☆☆☆☆ (5/10) 06.09.2019

They Live (1988)
1:33, Sci-Fi
Reż: John Carpenter
Roddy Piper, Keith David
Kolejny film mistrza Carpentera. Aż dziw bierze, że oglądałem go ze 4 razy i nigdy od początku, aż to teraz. John (Roddy Piper) szuka pracy. Na budowie poznaje Franka (Keith David), z którym dość szybko się kumplują i mieszkają razem w slumsach. Dziwnym zbiegiem okoliczności John staje się posiadaczem niesamowitych okularów, które pozwalają widzieć świat takim jaki jest naprawdę - opanowany przez obcych, podporządkowujących sobie ludzkość. Razem z Frankiem stają przeciw obcym.
Gra aktorska ? Średnia. Efekty specjalne ? Słabe. Muzyka ? Jakaś jest. Ogólne wrażenia ? Klasyk. Filmy Carpentera nie były blockbusterami z efektami za miliony dolarów. Film broni się scenariuszem i klimatem późnych lat 80. Jak dla mnie bomba. No i ten słynny cytat - "I have come here to chew bubblegum and kick ass... and I'm all out of bubblegum". Całość ładnie ubrana w thriller sci-fi. Polecam.
Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆ (6/10) 06.09.2019

Species (1995)
1:43, Thriller / Sci-Fi
Reż: Roger Donaldson
Natasha Henstridge, Michael Madsen, Marg Helgenberger
Dość stara porcja Sci-Fi - typu what if. W listopadzie 1974 SETI wysłało wiadomość w kosmos zwaną Arecibo message (PS: to prawda). W 1993 ludzkość otrzymała wiadomość zwrotną dzięki, której powstała na ziemi istota obca. I jak to bywa w takiej sytuacji - coś idzie nie tak - istota, pod postacią małej dziewczynki ucieka. W ślad za nią rusza oddział "ekspertów", składający się szeregu osobliwości takich jak np. Preston Lennox (Michael Madsen) - najemnik, który najpierw strzela, potem pyta, czy też Laura Baker (Marg Helgenberger), z zawodu naukowiec, mająca pomóc zrozumieć działania istoty obcej. A ową istotą jest Sil (Natasha Henstridge). Pod postacią pięknej kobiety chce tylko jednego - być zapłodniona by móc się rozmnożyć i zabijać.
Jak na Sci-Fi to mało tu Sci, a więcej Fi. Jest trochę akcji, nieco filozofii, są cycki i ogółem nie jest źle. Nie jest to mistrzostwo Gatunku (pun), ale ogląda się nieźle. I teraz taka rozkmina. Sil ma mniej niż rok, mimo to jest dorosła i chce się ruchać. Czy to aby czasem nie pedofilia ? To jak w Touhou - gdzie mówienie, że Flandre (500+ lat) jest dorosła i dupczenie jej jest ok mimo, że to tak jakbyś jebał ośmiolatkę. Mindblown.
Ocena: ★★★★★★★☆☆☆ (7/10); 08.09.2019

Deadpool (2016)
1:48, Komedia / Akcja / Sci-Fi
Reż: Tim Miller
Ryan Reynolds, Morena Baccarin, Ed Skrein
Marvel ? Były żołnierz Wade Wilson (Ryan Reynolds) zostaje poddany eksperymentowi, który uwalnia jego alter ego i ogółem niszczy mu i ciało i życie. Teraz pod postacią Deadpoola staje się antybohaterem ścigającym Ajaxa (Ed Skrein). Na domiar złego, jego dziewczyna Vanessa (Morena Baccarin) zostaje uprowadzona. Zaczyna się jazda na pełnej piździe.
Kino Superbohaterów spod znaku wielkiego M przyzwyczaiło nas do pewnych standardów. Są ci dobrzy (dajmy na to Iron Man czy tam ogółem Avengersi) i są ci źli (Loki czy tam inny Thanatos). Jest dużo akcji, przyjaźń, super moce, zło przegrywa, dobro wygrywa, różowe kudłate jednorożce tańczą na tęczy. Jest też Deadpool. Bohater nieprzewidywalny, wulgarny, zabijający z zimna krwią, mający ogółem wszystko w dupie. Wiec trup się ściele, lecą bluzgi i nawet w jednej scenie są cycki. To jest Marvel. No i Stan Lee jest DJ w klubie ze stripteasem. Film nie dość, że wywraca gatunek do góry nogami, to rozwala w mak czwartą ścianę i nabija się sam z siebie - ot lista płac: "Przygłup dla beki", "Przepłacone popychadło", "Dupki", "Boski idiota" czy choćby "Wrzucony na siłę gość z innego filmu". Jak to mówił Bobba Fett: "You're worth a lot to me if I bring you back dead - schizophrenics pay tripple, one for each head."
Ocena: ★★★★★★★★☆☆ (8/10); 08.09.2019

W sumie w tym miejscu mogę zakończyć pierwszy part Filmotecki. Od razu zabieram się za pisanie drugiego - ale zaś nie wiadomo ile mi to zajmie... Tak więc stay tuned.

2016-01-24

My name is ship. Cenzor-ship.

Świat jest do dupy. To wiadomo od dawien dawna. Nie postanowiłem, że będę pisał regularnie, bo to mniej więcej, tak jakbym postanowił na zupę grafiki wrzucać codziennie (last update 13 stycznia). Z systematycznością u mnie bardzo chujowo.

Myślałem czy nie strzelić drugiej Chwilozofii, jednak coś nie mogłem tematu religijnego poskładać do kupy, nawet w mojej głowie więc dzisiaj zastanowimy się nad czymś innym. Mianowicie tematem bardzo kontrowersyjnym z punktu widzenia ogółu. Mowa tu mianowicie o cenzurze. Nie będę ukrywał, że też nie mam tego poukładanego, więc ten wpis jest bardziej spontaniczny podyktowany dzisiejszym wydaniem Faktów na TVN, choć dzieś tam głowie jakieś inne przemyślenia były już wcześniej. Zarówno Fakty jak i Polsatowskie wydarzenia oglądam sporadycznie i dzisiaj akurat taki dzień był. Zastanawiam się od czego zacząć gdyż temat cenzury znów rozwinie się na ścianę tekstu... Nie ma już loli` na kanale, a szkoda bo funkcja .c (aka Choose) tego bota była przydatna... W sumie na kanale jest Tokido i też obsługuje opcję losowania więc zapytajmy!

[20:55:31] !c cenzura_medialna, cenzura_ogolnoswiatowa, japonska_cenzura_pornograficzna
[20:55:33] cenzura_medialna

Cenzura Medialna: Episode IV - No Hope

Jak widać Tokido wybrała pierwszy temat, akurat ten, o którym wspomniałem powyżej, bo pojawił się w faktach. Chodzi mianowicie o spoty reklamowe odnośnie segregacji śmieci. Otóż na jednym z dwóch spotów (które widziałem pierwszy raz w życiu) zaprezentowanych w Faktach mamy dwóch facetów i dziecko w kuchni. Oglądając to w telewizji pomyślałbym po prostu "chuja warte takie sortowanie". Dlaczego ? Jak u mnie sortowane są odpady ? Ano mamy trzy kubły. Odpady suche - do którego leci wszystko. Odpady mokre do którego leci nic... Ah, przepraszam. Popiół z pieca centralnego i trawa/liście w lato. No i ostatni to szkło, do którego leci - tu uwaga, bo to niesamowite: SZKŁO! In-fucking-credible! No ale co to ma do cenzury. Ano przeANALizujmy ten spot. Mamy dwóch mężczyzn i dziecko. Mamy jakiegoś gościa po trzydziestce, jednego po pięćdziesiątce no i to nieszczęsne dziecko mające może maksymalnie dziesięć lat. I widzimy jak ten młodszy z dwójki gości sprząta stół pokazując jak sortować odpady. Co pomyśleliście ? Ja pomyślałem - gówno prawda. Na ziemie ściągnęła mnie za nogi prezenterka Faktów. Otóż Ministerstwo Środowiska uznało ten spot za, tu cytuję "promujący ideologię gender". Nie wiem co to jest ideologia gender i nie bardzo chce mi się guglać za tym, ale wsio rozbiło się o postać niejakiego Macieja Nowaka, który w spocie wystąpił. Maciej Nowak jak poinformowała mnie Wikipedia to polski historyk sztuki, teatrolog, krytyk teatralny i kulinarny, aktor niezawodowy. O co kaman ? Ano o jego osobę w tym spocie jako, iż w 2001 rok pan Nowak na łamach Gazety Wyborczej oświadczył, że jest gejem. I w tym momencie gówno trafiło w wentylator. Aż sprawdziłem, co to jest ta ideologia gender. Madoko, dopomóż, świat się kończy... No dobrze. Jeszcze raz. Weź zawijasa i rzuć nim w wentylator. Co się stanie ? Nic. A teraz rzuć nim we włączony wentylator. Rozpaćka się na wszystkich ścianach (jeśli nie możesz dorzucić spróbuj rzucić w WENTYLATOR, a nie TURBINĘ WIATROWĄ). I tak też się stało w tym spocie. Dlaczemu ? Spójrzmy na mnie, chuj, przystojny nie jestem, ale nie o tym mowa. Otóż oglądając tego spota, prócz głupoty nie zauważyłem w nim nic dziwnego ani też nic, coby mnie w jakikolwiek sposób zniesmaczyło. Ano Ministerstwo Środowiska uznało, że spot promuje wspomnianą ideologię gender i ma zostać usunięty TV. No kurwa. To znaczy co ? To ja nie wiem... Mam mojego znajomego, który też jest gejem ... ... Nie wiem... Odlubić ? Jest takie słowo ? Albo... Odeznać ? Jest to już totalne uderzenie i dyskryminacja homoseksualistów. Z mojego punktu widzenia - tj. osoby nie w stu procentach heteroseksualnej, mającej na większość rzeczy kompletnie wyjebane - na to też mam wyjebane. Ale nie mówimy o moim punkcie widzenia tylko o ogóle. Homoseksualizm to zło wcielone - to punkt widzenia ogółu. Jaki jest mój punkt ? Wyjaśnię to według pewnego schematu, który podała nam (tj. całej klasie) pewna nauczycielka w Technikum. Nazwiska nie przytoczę, bo całkowicie nie pamiętam, a babka była tak genericowa, że nawet nie pamiętam czego uczyła. Panie i panowie... Chwilozofia 1.5!

Chwilozofia 1.5 - Ale faza, ja pierdole!

W powyższym akapicie napisałem, że nie jestem w stu procentach heteroseksualny. Trochę chuja warte takie stwierdzenie. Otóż spójrzmy na to w sposób przedstawiony mi przez nauczycielkę:
Jeśli mamy myśli tylko hetero - to jesteśmy heteroseksualni.
Jeśli mamy myśli tylko homo - to jesteśmy homoseksualni.
Jeśli natomiast mamy myśli hetero, ale też homo - i tu mała uwaga: myśli dotyczą obu płci - to jesteśmy heteroseksualni z myślami homoseksualnymi.
Patrząc na mnie - I'm fine with this. O ile dwóch miziających się facetów powoduje u mnie odruch wymiotny, o tyle dwie miziające się dziewczyny powodują... Że z przyjemnością popatrzę, ale z chęcią znalazłbym się miedzy nimi (kurwa, nigdy więcej nie piszę się na zabawy FFM threesome, drugi raz mogę tego nie przeżyć).
W czym wiec rzecz ? Ano w tym, że ludzie bojkotują gender, mówiąc, że to zło wcielone, ale w większości nie są oni (podobnie jak i ja) w stu procentach heteroseksualni. W kwestii powyższego przykładu, na trzydziestoosobową klasę ludzi w wieku siedemnastu lat, trzy osoby okazały się w stu procentach heteroseksualne (w tym jedna dziewczyna). Jedna okazała się być homo (gejem dokładniej), a cała reszta podobnie jak ja hetero z myślami homo. Więc rzecz ma się to tego, że przynajmniej ... ... ... Załóżmy granicę osiemdziesiąt procent - tak więc osiemdziesiąt procent bojkotujących gender tak naprawdę nie jest w stu procentach heteroseksualne. Kończąc poprzedni akapit miałem wypowiedzieć się na temat jaki jest mój punkt widzenia. Ano punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Najlepszy jest oczywiście taki, który umożliwia zerknięcie pod spódniczkę (bo cytując Losika: "Ano jak wiadomo warto mieć szerokie spektrum obserwacji w życiu"). Osobiście przeciwko - żeby nie obrażać żadnej ze stron - homoseksualizmowi nie mam sprzeciwów. Niech sobie homoseksualni są. Niech nawet występują w TV. It's ok. Byle by się nie miziali publicznie. Małżeństwa homoseksualne ? Czemu nie. Jeśli powodem decyzji jest miłość - niech się żenią czy wychodzą za mąż, jeden chuj. Adopcja przez małżeństwa homoseksualne ? Em, em, em... Nope. Nie. Temu jestem przeciwny. To nie tak, że osoby homoseksualne są gorsze czy coś. Nie. Być może nawet byliby lepszymi rodzicami niż normalne pary. Chodzi tu już o samo dziecko. Pomyślmy logicznie. "Jak ma na imię twój tata ? Marek. A mama ? Tadeusz." ... ... ... ... Zabolałoby mnie to... Skracając to jakoś - homoseksualiści mi nie przeszkadzają dopóki nie dobierają mi się do dupy.

Nim wrócimy do tematu cenzury, jeszcze chciałbym opowiedzieć o tym, do czego doszedłem podczas godzinnych przemyśleń kilka lat po usłyszeniu powyższym schemacie. Skąd bierze się orientacja seksualna ? Pomyślmy... Zacytuję tutaj Stanowisko Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej:

Nikt nie wie, co powoduje, że dana osoba jest homoseksualna, biseksualna lub heteroseksualna. Prawdopodobnie istnieje wiele czynników. Niektóre mogą być biologiczne. Inne mogą być psychologiczne. Przyczyny mogą się różnić u różnych osób. Faktem jest, że nie wybiera się bycia homoseksualistą, biseksualistą czy heteroseksualistą.

Moim zdaniem, to nie do końca tak wygląda. Uważam, że człowiek ma w sobie swój inner-self. Wewnętrzne "Ja". Z tym, że to wnętrze "Ja" jest przeciwnej płci niż my. Jeżeli spuścimy nasze wewnętrzne "Ja" za bardzo ze smyczy, to może przejąc kontrole, spychając nasze "Ja" na drugi plan. Jeśli uda się to jakoś pogodzić - jesteśmy biseksualni. Zapytacie w takim razie jak to jest z homoseksualizmem ? Ano załóżmy, że nasze wewnętrzne "Ja" (w skrócie, WJ, celowo unikam określenia Alter Ego) to płeć żeńska. Gdy nasze WJ staje się dominujące wówczas mężczyzna zaczyna myśleć jak kobieta - i zaczynają pociągać go inni mężczyźni. Wówczas osoba jest homoseksualna. Dalsze dążenie naszego WJ do dominacji może skutkować zmianą płci na przeciwną. Z naszym WJ możemy też się oswoić i żyć w zgodzie. Zastanawialiście się kiedyś dlaczego, niektórzy faceci lubią kolor różowy ? Albo czemu, niektóre dziewczyny lubią samochody czy wojsko ? No to teraz już wiecie.

Cenzura Medialna: Episode V - Cenzura Stikes Back!

No więc to, że spoty reklamujące sortowanie śmieci banowane z powodu, że wystąpił tam gej to jakaś głupota. Cenzura rozchodzi się za bardzo. Co następne ? Banowanie reklam szamponów i mydeł bo są tam nagie kobiety ? Banowanie środków na potencję bo przedstawiają treści, które można odebrać jako podprogowe namawiające do ruchania się gdzie popadnie (via reklama z parodią Bonda "Bo ona nie będzie czekać godzinę.") ? Banowanie reklam pieluszek bo to kurwa toddlercon ? Cool, to teraz banujmy ... Filmy erotyczne. Bo się pierdolą. Dalej telenowele. Bo się całują. Dalej, filmy akcji. Bo się zabijają. Filmy w stylu Szybkich i Wściekłych - bo łamią przepisy drogowe. Kurwa, zbanujmy wszystko. Odpalasz TV, a tam śnieg. Albo kolorowe paski i jeden pisk. Powiedzmy sobie szczerze. Dopóki rządzi nami PiS (Por i Seler kekeke) i PO (Pierdoleni Oburzeni) ten kraj na prostą nie wyjdzie. Nie ma chuja.

Chapter 2: Cenzura Ogólnoświatowa

Teraz chciałbym napisać o cenzurowaniu materiałów na świecie. Powodem cenzury ogólnoświatowej są treści, które w kraju A są ok, ale w pozostałych krajach już nie. Tutaj cenzura dotyka głównie telewizji i przemysłu komputerowego. Na dzień dobry chwycę się przemysłu telewizyjnego. Za przykład posłuży mi anime "Naruto". Po lewej wersja japońska, po prawej wersja amerykańska.

Ok. Co. To. Kurwa. Jest. ?. Powiedzcie mi teraz - czy oni mają nas za idiotów ? Co ma na celu cenzura krwi w anime ? Czy to oznacza, że my i nasze dzieci jesteśmy gorsi niż Japończycy ? Gdzie tu jest logika ? Jaki jest powód cenzurowania krwi ? Uważam, że w takim razie, nie powinni tego puszczać na takim kanale zamiast to cenzurować. Cenzura nie dotyczy tylko anime. W filmach jest to mniej odczuwalne. Dawno temu, gdy powstał film "Seksmisja", został on ocenzurowany w Związku Radzieckim. Cenzura dotknęła też Polskę gdzie film trwał o 3 minuty krócej niż w innych krajach. Usunięto fragment, gdy Maks mówi: Kierunek: wschód. Tam musi być jakaś cywilizacja! Była to aluzja do zależności władz PRL od ZSRR. Natomiast w samym ZSRR z filmu wycięto 40 minut. Zrobiono także zupełnie nową czołówkę po polsku z tytułem "Nowe Amazonki", nad którym był rosyjski napis "Новые Амазонки". Cenzura dotyka też inne produkcje. Przykładowo seria filmów ギニーピッグ budzi dość duże oburzenie. Pierwszy film z 1985 roku przedstawiał scenę znęcania się nad kobietą. Zero fabuły, film kręcony niemalże "z ręki", a i sami twórcy stworzyli mit, że jest to prawdziwy stuff. Żadna telewizja tego nie puści, bo film jest zbyt brutalny. Poza samą sceną przebijania igłą oka, film jest dość słaby. Telewizja raczej go nie wyemituje, ale "1000 Ways to Die" puszczają bez mrugnięcia okiem. Gdzie tu logika ?

Cenzura dotyka też książki. Przykładowo książka Agathy Christie - "And Then There Were None". Książka pierwotnie nazywała się "Ten Little Niggers". Potem przyszedł czas rasizmu i tytuł zmieniono na "Ten Little Indians". Aktualnie książka znana jest jako "And Then There Were None" i wierszyk w książce - a przynajmniej w jednym z polskich wydań mówi o małych żołnierzykach, w innym spotkałem się też z marynarzami. Zastanawiające jest, że nie ocenzurowali "Alice in Wonderland". Ponoć w książce są podteksty pedofilskie - nie jestem w stanie ani potwierdzić, ani zaprzeczyć - jeszcze do tego nie dotarłem, ale pewne jest, że po trzech rozdziałach książki bym dzieciom nie dał. Ja rozumiem, że Alicja może i jest małą, w końcu ma siedem lat, ale kurwa, to co się w książce odpierdala to niezły towar musiał być. Nawet kumpel jak się spizgał LSD to nie miał takich jazd, choć opowiadał, że ciekawe rzeczy widział. Ogółem "Alice in Wonderland" jako takiego nie czytałem (jestem w trakcie) choć ogólny layout znam i skoro po pierwszych trzech rozdziałach książka mi popsuła postrzeganie rzeczywistości to boję się co będzie dalej. Cytując NRGeeka - "Co tu się odpierdala?".

Kolejnym punktem programu jest muzyka. Na pierwszy strzał rzucę piosenkę Ludacrisa - "Act a Fool". Jak ktoś posłucha tej piosenki na przykładowo YouTubowym Vevo. Przeanalizujmy tekst:

Talkin about gats, traps, cops and robbers
Talkin about ****, traps, cops and robbers

No ok, gats. W tłumaczeniu natrafiłem, że można to przetłumaczyć jako np. 'klamka' (w sensie pistoletu). Cool, czemu więc zostało to ocenzurowane ? Pozostaje to tajemnicą. Ale o tym za chwilę.

Evacuate the building and trick the pigs
Evacuate the building and trick the ****

Super. Świnia została ocenzurowana. Ale 52 Dębiec jak śpiewał o pedofilach i gejach cenzurować nie trzeba było. Oczywiście to jasne, że samo słowo pigs odnosi się tutaj do policji, ale still.

Since everybody wanna piece, we gon split ya wigs
Since everybody wanna piece, we gon ***** ya wigs

... ? 'Każdy chce kawałek więc rozdzielmy działkę'. No cóż. Jak już miałbym coś cenzurować w tym, była by to działka. Seriously.

You about to catch a cold, STAY THE FUCK AROUND FROM ME
You about to catch a cold, STAY THE **** AROUND FROM ME

Sure, jasne. Fuck uważane jest powszechnie za określanie wulgarne wiec nie mam tu zastrzeżeń.

Ya peeps talkin 'bout what kinda shits he on
Ya peeps talkin 'bout what kinda ***** he on

Gówno prawda.

You disappear like "POOF, BITCH BE GONE"
You disappear like "POOF, ***** BE GONE"

Nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek kiedykolwiek cenzurował plażę... A chwile. Aaaaa... Bitch, nie Beach. A no ok. Dziwka. Nie wiem... Nie komputuje mi się to. I'm super-charged with the hide-away license plate
I'm super-charged with the ****-away license plate

Mam podjebane turbo. No ok. Można to uznać. Still, od kiedy słowo "kradzione" powinno być cenzurowane ? Niemcy - szwaby wszystko cenzurują (jak nie zapomnę to o tym wspomnę), ale Junajted Stejts of Fejlmerika ? Święta Madoko, banda idiotów. To tak jakby 52 Dębcowe "Taniej kupię, drożej sprzedam" uznać za kradzież bo jakby nie patrzał - tak to jest. I did, so I know.

Sheep skin on the rug, +Golden Grain+ on the stash
Sheep skin on the rug, +****** *****+ on the stash

Moja interpretacja 'złotego ziarna' - to wiadomo. Dragi i kasa. Still - jest to ocenzurowane ... omijanie cenzury ? Kurwa... USA, u srs ? I'm about to take off, so F what ya heard
I'm about to take off, so * what ya heard

Zacytuję SMOOCH: "Wanna say F**k in public ? Starts with F and ends with UCK. Firetruck!" Wrzucając jeszcze między jedną cenzurę, a drugą - podoba mi się tekst "Cuz the women love the paint and they can see their reflection". Jest to delikatne określenie na "kobiety to kurwy". Jak by to wyglądało w Tokyo Drift ? "Hej suczy, nie wzięłaś lusterka... Chuj, dobrze się odbijasz w lakierze mojego Eclipse więc, popraw sobie makijaż". Nie byłoby w tym nic śmiesznego, gdybym nie zobaczył tego na Celice z lakierem Deep Black Metalic. Panie, co pan kurwa.

Because my side mirrors flap like a FUCKIN BIRD
Because my side mirrors flap like a ****** BIRD

O tym już wspominałem. Swoją drogą chciałbym zobaczyć auto machające lusterkami jak skrzydłami xD.

And the fools, we gon CLOCK ONE and we'll POP ONE
And the fools, we gon CLOCK ONE and we'll *** ONE

Przyznaję, nie mam zielonego pojęcia jak to przetłumaczyć żeby miało to ręce i nogi. Gdzieś słyszałem, że poop to gówno czy też kupa, ale brakuje jednego o w tekście. Wakarimasen lol.

Cuz my folk ridin shotgun with a shotgun
Cuz my folk ridin shotgun with a *******

Yo dawg, I heard you like cars so we put a car in you car so you can drive while you drive. Cool, nie rozumiem. Skoro raz padło shotgun to czemu za drugim razem zostało ocenzurowane ?
PS: Yo dawg, I heard you like mudkipz but we have no idea what mudkipz are, so we put CP in your PC and called cops so they can bust ya while you fap. Tru story bro.

Now your friends just smoked up your brand new stash
Now your friends just ****** up your brand new *****

Teraz twoi ziomale wypalili ci całą działkę (lub woreczek). No ok. Działka/woreczek - łatwo zrozumieć, że chodzi dragi, ale czemu w takim razie 'wypalić' zostało ocenzurowane ? Ja też palę. Głupa. Ale still xD. I w centralnym też palę. Niestety, do końca tygodnia jest moja kolej, potem palenie przechodzi na wujka. Z samym paleniem potem znów pada słowo smokin' i tam jakoś nie zostało to ocenzurowane. Wrzucając znów miedzy jedną cenzurę, a druga podoba mi się tekst "I got my eyes wide shut and my trunk wide open". Jump in chick. Next stop - my bed.

Got the whole crew ridin and we startin SHIT
Got the whole crew ridin and we startin ****

Gówno prawda².

and yeah, we blow trees and bees, that's fantastic
and yeah, we **** trees and bees, that's fantastic

Cytując Epic Rap Battle of History - Bill Gates vs Steve Jobs: "You blow Jobs". Still. Czemu słowo dmuchać... Lub wybuchać. Zostało ocenzurowane. Blow my horn of Gondor, Aragorn (if ya know what I mean).

It's one mission, two clips and some triple beams
It's one mission, two clips and some triple *****

Moja interpretacja rozbija się o FMMM, ale przemilczmy ten temat.

MAN, THAT AIN'T STICKY, THAT'S JUST STICKS AND STEMS
MAN, THAT AIN'T ******, THAT'S JUST ****** AND *****

Kreton, what you gonna do ? E... Act a fool ?

Catch ya man with another bitch up in ya bed
Catch ya man with another ***** up in ya bed

Bitchin' bitchin'. I see that bitches and I just came... To a conclusion. This shit has no sense at all...

I tak jest. Cenzura naprawdę nie ma większego sensu. Kreatywna cenzura - ok. Widziałem niedawno jakiś klip na Esce w programie "Klipy bez Majtek"... Nie podam tytułu bo po prostu nie pamiętam. Pamiętam za to, że przez cały klip szły sobie ulicą gołe panienki, ale cycki i cipkę miały zasłonięte czarnymi paskami, na których pojawiał się tekst - ofcoz po francusku - bo w takim języku była piosenka. Doprawdy. Ocknijcie się kurwa. SKORO DO CHUJA JEST ZASŁONIĘTE TO JEST SFW I NIE MOŻE BYĆ TRAKTOWANE JAKO R-18. CHUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU...

Ostatnim punktem w cenzurze ogólnoświatowej jest cenzura w przemyśle informatyczno-programistycznym. Skracając - gry. Dawne produkcje takie jak np. Carmageddon - są zrozumiałe, bo wiadomo krew, brutalność et cetera. No rozumiem, cenzura i przechodnie zostali zamienieni w zombie, ale kurwa. Nawet zombie winny mieć czerwoną krew. Co oni kurwa zmutowali ? W innych przypadkach było powiedziane, że to obcy. Alienacja na pełnej piździe. Innym przykładem cenzury jest TERA. Podczas gdy Koreańczycy cieszyli się TERĄ jak należało Gameforge (nie wiem jak postąpiło Enmasse (amerykański wydawca)) postanowił Terę ocenzurować. Cenzura dotyczyła tylko jednej rasy - Elin.

Tak. W europejskim wydaniu TERY Elinki nosiły pantalony. No kurwa... Inna rzecz, która bawi mnie i również dotyczy TERY - i ponownie nie wiem jakie jest stanowisko Enmasse, rozbija się o stroje kąpielowe. Jak wygląda japoński, szkolny strój kąpielowy ? Ano tak:

devil_elin.png W czym tkwi problem ? Ano Gameforge stwierdził, że nie dodadzą takich strojów dla Elinek, bo kojarzą się z pornolami. Mają rację bo fetysz na szkolne stroje kąpielowe w Japonii jest dość powszechny. Poza Japonią również. Ja osobiście takiego fetyszu nie posiadam, mam za to bogatą kolekcję innych xD. W każdym razie Sukumizu (Japanese swimsuit) gracze nie dostali bo się źle kojarzą... ... ... ... Ale takie coś jest zupełnie ok:

Nie kurwa. Wcale się to nie kojarzy z pornolami. W sumie nie. Bardziej przypomina kobietę (w tym miejscu nawet nie tyle kobietę co loli) lekkich obyczajów. Seriously. Gameforge, kutasy zjebane - czy wy widzicie co wy odpierdalacie ? W sumie pewnie i tak u was nawet w tym stroju Elinka ma pantalony. Nie bez powodu wszyscy normalni ludzie grają z patchem decenzorującym żeby Elinki wyglądały jak w kTERZE.

Pisałem również przy analizie piosenki "Act a Fool" o cenzurujących szwabach. Co miałem na myśli ? Widać powyżej jako iż Europejski wydawca TERY - Gameforge - jest firmą niemiecką. Ale nie tylko to miałem na myśli. Otóż chciałem nawiązać do serii Command & Conquer. A dokładniej do trzeciej części gry: Tiberian Sun. Jest to jedna z niewielu gier których mam oryginalną wersję pudełkową. Otóż miałem też okazję zagrać w wersję demo Tyberiańskiego Słoneczka, która posiadała oddzielną - dwu misjową kampanię dla GDI. I jakiś czas później miałem okazję zagrać również w wersję niemiecka tego dema. I tu właśnie ciekawostka. Otóż po zaznaczeniu jednostki piechoty w oryginalne słyszymy "Infantry Reporting" (indywidualne głosy piechoty pojawiły się dopiero w czwartej części - Red Alert 2). Również gdy pojazd miażdżył piechotę słyszeliśmy charakterystyczne plask. W wersji niemieckiej po zaznaczeniu jednostki piechoty słyszeliśmy "Cyborg Zgłasza się" (nie jestem w stanie zapisać tego po niemiecku). Również zmiażdżenie jednostki zostało zmienione. Mieliśmy odgłos gniecionej puszki. Niech mi ktoś wyjaśni - czemu kraj, który kiedyś przodował w ilości produkowanego porno (z brzydkimi aktorkami) wprowadza aż tak rygorystyczną cenzurę ?

O Japonii w tej kwestii wypowiadał się nie będę. Firma Illusion przez swoje kontrowersyjne produkcje (Biko - symulator stalkera, RapeLay - gra o gwałtach i zmuszaniu zgwałconych dziewczyn do aborcji, itp.) została zbanowana na całym świecie. Ich strona poza Japonią jest niedostępna (trzeba japońskie proxy toteż japońskie IP). Dodatkowo słyszałem (choć to nie potwierdzone) zamówione z Japonii gry od Illusion są konfiskowane przez celników jako produkt niebezpieczny. Really shit man.

Three faps in the row

Ostatnią rzeczą o której chciałem napisać jest cenzura w japońskim przemyśle pornograficznym. Jest to jedna z najgłupszych rzeczy. Wikipedia mówi, iż:

By Japanese law, any lawfully produced pornography must censor the genitals of actors and actresses and up until the mid-1990s so was the depiction of pubic hair. Anuses are only censored at contact or penetration. This type of censoring also extends to comics, video games, and anime made for adults.

Jak wygląda typowa scena ruchania w japońskim porno ? Mamy nałożoną mozaikę.

L cup, holy Madoka. Pytanie brzmi - po co cenzurować porno ? Cenzura pornografii w Japonii nie rozbija się tylko o filmy. Dotyczy to także gier, mang i doujinów. Również materiały rysowane również muszą być cenzurowane. Sposoby cenzury materiałów rysowanych są różne. Czasem jest mozaika. Czasem biała plama. Kiedy indziej zaś - co mnie nieco bawi - czarny pasek. Nawet nie do końca pełny, tylko prześwitujący. Wyróżniamy więc te trzy typy cenzury. Żeby zobrazować jak to wygląda zamieszczam grafikę:

Najciekawsze jest to, że japońskie gry które dostały lokalizację wydawane są bez cenzury. Przykładem może być dość mocna produkcja, którą jest "euphoria" wydana pod koniec ubiegłego roku. Jest to produkcja typu Visual Novel w pełni zlokalizowana przez MangaGamer. Jest to pozycja, na którą przyznam - mimo mocnych scen - czekałem. Fabuła kręci się wokół siedmiu osób zamkniętych w jakimś ośrodku i żeby wyjść muszą otworzyć drzwi. Dokonać tego można tylko przez wykonywanie zadań. Pierwsze z nich powiązane z postacią Nemu polegało na zgwałceniu jej z dwukrotnym dojściem. Później bardziej hardcorowe rzeczy się dzieją jak np. jedzenie odchodów czy też odcinanie kończyn. I wszystko to dzięki MangaGamer - bez cenzury.

Nie wszystkie jednak japońskie filmy porno są cenzurowane. Jest pewna grupa wytwórni wydających materiały poza Japonią i są one bez cenzury. Są to filmy wydawane przez Tokyo-Hot, Caribbeancom, 1000giri, Red Hot Fetish Collection, Red Hot Jam, Pacific Girls, Kamikaze Premium czy Tora Tora Platinum. Są to produkcje skierowane na rynek amerykański więc z tego powodu nie są cenzurowane.

Cenzurze mang i doujinów czasem przeciwstawiają się grupy skanlacyjne i tłumacze. Niektóre grupy decenzurują prace. Jest to dość trudna i żmudna praca wymagająca umiejętności graficznych. Sam się zajmowałem może nie tyle decenzurowaniem grafik, ale odtwarzaniem tła pod tekstem.

A na koniec...

Cenzura była i będzie. Problem w tym, że zamiast maleć, ilość cenzury wzrasta. Cenzurowanie materiałów nie ma większego sensu. Po co to ? Żeby dzieci się nie gorszyły ? Przecie każdy gówniarz mający dostęp do internetu potrafi znaleźć RedTube toteż inna masę stron z darmowym porno. Możemy iść w stronę Korei Północej i stworzyć sobie własny internet poza, który nie ma wyjścia, ale czy jest sens ? To przekraczałoby pojęcie cenzury jako takiej. Uważam, że rząd powinien się opanować bo niedługo dojdzie do tego, że nawet pod domu nie będzie można w samych majtach chodzić bo wpadnie policja i nas zamknie. Świat zmierza w złym kierunku... Szkoda, że nic nie możemy z tym zrobić... To smutne. Kreton out.

2013-04-22

Miecze, Cycki i Niski Budżet

"Przepraszam Japonio, Logika Gdzie ?"

Tymi wspaniałymi słowami otwieram recenzję filmu Alien vs. Ninja.

Japonia, czasy bliżej nie określone, ale wciąż feudalne. Ninja po zakończonej misji wracają do swojej wioski, lecz w tym czasie na niebie pojawia się ognista kula, która rozbija się gdzieś w lesie. W wiosce Ninja dowiadują się, że muszą wyruszyć na kolejną misję - zbadać to tajemnicze zjawisko. Szybko okazuje się, że coś co zaczyna zabijać oddział doborowych Ninja, nie jest człowiekiem, a już na pewno nie jest przyjaźnie nastawione.

Tak prezentuje sie mniej więcej zarys filmu. Jak wygląda to arcydzieło ? Jak każdy Japoński, niskobudżetowy film klasy C. Zacznijmy od początku.

Co wiemy o wojownikach Ninja ? Spytajmy Wikipedię!

A ninja (忍者) or shinobi (忍び) was a covert agent or mercenary in feudal Japan who specialized in unorthodox warfare. The functions of the ninja included espionage, sabotage, infiltration, and assassination, and open combat in certain situations.

Mimo iż historia wspomina o elementach zbroi, nie ma żadnych dowodów, jakoby Ninja z tych zbroi korzystali. Tu w filmie mamy przedstawionych Ninja odzianych w całkiem niezłe zbroje dzięki, którym przypominają komandosów niźli skrytobójczych wojowników (patrz screen).

Pomijając całkiem ciekawy ubiór naszych Ninja, mogę pokusić się o stwierdzenie, iż twórcy naoglądali się Naurto. Sceny, w których Ninja skaczą po drzewach pod postacią czarnych rozmazanych kulek w tym filmie, zwłaszcza na początku to norma. Japońskie filmy klasy C mają to do siebie, iż usiłują udowodnić widzowi, że ludzkie ciało posiada dużo więcej, niż tylko 5 litrów krwi. Tu tego nie ma chociaż rozlew krwi w tym filmie jest na porządku dziennym. Bezimienni, poboczni Ninja giną w ciekawe, nie zawsze widowiskowe sposoby. Jednak niektóre sceny śmierci śmieszą. Twórcy próbowali imitować elementy filmu Alien (1979). Czy im się udało ? Hm... Pozostawiam to widzom do oceny. Głównymi bohaterami są: dwaj bishoneni - Yamata i Jinnai oraz urocza Rin. Stają naprzeciw bestii z kosmosu. Bestia jest dość cwana. Nie dość, że umie się bić na pięści, do tego posiada zdolności regeneracyjne i jest całkiem zwinna. W finałowej walce staje do walki z Yamatą uzbrojona w miecz. Niezłe kongo. Efekty specjalne filmu pozostawiają wiele do życzenia, ale to w końcu film klasy C. Za to walki... Tak, to jest wielki plus tego filmu. Śmiejemy się z nich jak w dobrych filmach z Jackie Chan'em, gdzie skacze się po wszystkim i walczy się tym co akurat jest pod ręką, a wszystko wygląda komicznie. Jest to duży plus filmu. Gra aktorska, zarówno Ninja jak i obcego jest na poziomie dobrym. Zdarzają się małe wpadki ale film trzyma stały poziom.

Jeśli myślałeś/aś (podobnie zresztą jak ja), że widziałeś/aś już wszystko - ten film pokaże ci jak bardzo się mylisz. Jest to dobra porcja japońskiego kina klasy C. Mało powodów do oglądania ? Męska część widzów może popatrzeć na uroczą Rin, a żeńska - Na bishonenów - Yamatę i Jinnaia. Nie zawiodłem się oglądając ten film i wystawiam mu mocne 7, ale nie musisz wierzyć recenzji ani Kretonowi przebranemu za Ninja... Sprawdź sam!