Today, 07.07 - Happy Birthday to Senjougahara Hitagi from Nishio Ishin's Monogatari Series!
By the occasion, Nekomonogatari (Shiro) is aried today in Japan. Time to buy good knife to kill myself because narrator in Nekomonogatari (Shiro) may be Hanekawa Tsubasa. It will be quite... Welp.
Showing posts with label anime. Show all posts
Showing posts with label anime. Show all posts
2013-07-07
2013-03-25
Don't Worry, Be Happy
CYTAT DNIA:
Dressin' up 101: Bunny ears make bitches look sexeh.
Ktoś powiedział kiedyś, "Ciesz się życiem". Ostatnio, gnijąc w łóżku (bo jak inaczej można nazwać leżenie do 12 ?), rozmyślałem nad tym co znaczy "Cieszyć się życiem". Na przemyśleniach się skończyło, potem było niewyspanie (czyt. 14h snu w ciągu 6 dni ._. podzielone na 6 i 8h). Co więc znaczy "cieszyć się życiem" ? Może znaczy to być zadowolonym z życia jako takiego ? A może z eventów jakie mają miejsce ? A może i jedno i drugie ? Czy ja jestem zadowolony z życia ? Nie. Brakuje kasy, roboty nie ma, czasu też, czasem swędzi jajko i krwotok z nosa się trafi (jak w momencie pisania).
Czy można "cieszyć się z życia", nawet jeśli jest to uczucie chwilowe ? Pewnie można. Powiedzmy na przykład o dobrym wyspaniu się. Wstajemy wypoczęci i ogółem jest zajebiście. To kolejna rzecz, którą ciężko mi zaznać. Powodem tego jest pies. Wyobraźcie sobie sytuację - Godzina 6:00. Kładziemy się spać w nadziejo wstania koło 14:00 lub później, ale nie! W domu nikogo nie ma, więc kolo 9:00 przychodzi do nas pies. Piszczy, szczeka, wyje żeby go na dwór wypuścić. Chuj bombki strzelił, choinki nie będzie, gdyż po 2 minutach spędzonych na tym jebanym mrozie jesteśmy rozbudzeni. I tu doszliśmy do tego, że pies potrafi być nieznośny. Przy okazji tego stwierdzenia spróbowałem wyszukać coś innego co potrafi być równie nieznośne i na myśl przyszła mi kobieta. A dokładniej kobieta podczas okresu. I sam już nie wiem co jest bardziej nieznośne - piszczący przy łóżku pies czy kobieta z okresem. Psa niby wystarczy wypuścić na dwór by mieć spokój... Z kobietą może być problem. Ale nie takie rzeczy się robiło ze szwagrem za komuny. xD. Na kobietę z okresem też znajdzie się sposób. Można ją na przykład zakneblować i przykuć, bądź przywiązać do kaloryfera. Efektywność zwiększona w zimie jak kaloryfer mocno grzeje. Można też zrobić to na jaskiniowca - łopatą w łeb, przytulić i do piwnicy. Ewentualnie wysłać do sąsiadki niech poplotkuje jak jej podpaska przecieka. Tu jest przewaga dakimakury nad kobieta. Daka nigdy ci nie odmówi, zawsze da się hugnać i zawsze czeka na ciebie w łóżku.
Jokes aside, skoro już przy huganiu jesteśmy - zastanawiam się czy czasem ostatnia sobota, tj. 23 marca roku pańskiego 2013 nie był jakimś dniem przytulania. Niby wikiśmieć i kalendarz świąt nietypowych milczą o takowym fakcie, a mimo to w centrum roiło się free huggerów, z czego nie omieszkałem skorzystać. Najzabawniej wyglądał hug z panienką o ponad głowę niższą ode mnie. Czyli miała jakieś 140 cm. Święto, nie święto - prawie spóźniłem się do biblioteki. Wracając do tematu "cieszenia się życiem"...
Oglądałem w nocy dobre anime - 時をかける少女 - i pisząc ten wpis, właśnie pomyślałem, że mając możliwość skakania w czasie - można by sprawić by stwierdzenie "cieszenia się życiem" nabrało sensu. Oczywiście - możliwość przenoszenia się w czasie daje też szanse na naprawienia błędów takich jak wojny, katastrofy i inne takie, ale po chuj ? Lepiej wykorzystać to dla siebie. Kurde, ile bym mógł własnych błędów ponaprawiać. Zacząłbym od małych błędów lub od razu przeszedł do opcji krytycznej - ustrzelenia własnego ojca przed swoimi narodzinami. Tu oczywiście mielibyśmy sytuację - Paradox Paradigm - czyli zasada, wg której podróże w czasie są niemożliwe. Cytując Hawkinga: "Podróże w czasie są niemożliwe. Gdyby były - przeżywalibyśmy natłok turystów z przyszłości.". Należy pamiętać, iż czas jest wartością stała - przeszłość i przyszłość istnieją w teraźniejszości.
Miało być o "cieszeniu się życiem", poszło w stronę fizyki, filozofii, Hawkinga, Einsteina i Skłodowskiej-Curie, która zapewne, byłaby rad wiedząc, że o niej piszę. Więc, wracając do tematu - można cieszyć się życiem. Każdy może robić to w inny, odpowiedni dla niego sposób. Możemy cieszyć się chwilą, cieszyć się stale, być szczęśliwi, że żyjemy. I cieszmy się z tego - ponieważ ludzkość zmierza do samo-anihilacji - i może się okazać, że braknie nam czasu by się cieszyć życiem. Śpieszmy się kochać ludzi - tak szybko dochodzą...
Dressin' up 101: Bunny ears make bitches look sexeh.
Ktoś powiedział kiedyś, "Ciesz się życiem". Ostatnio, gnijąc w łóżku (bo jak inaczej można nazwać leżenie do 12 ?), rozmyślałem nad tym co znaczy "Cieszyć się życiem". Na przemyśleniach się skończyło, potem było niewyspanie (czyt. 14h snu w ciągu 6 dni ._. podzielone na 6 i 8h). Co więc znaczy "cieszyć się życiem" ? Może znaczy to być zadowolonym z życia jako takiego ? A może z eventów jakie mają miejsce ? A może i jedno i drugie ? Czy ja jestem zadowolony z życia ? Nie. Brakuje kasy, roboty nie ma, czasu też, czasem swędzi jajko i krwotok z nosa się trafi (jak w momencie pisania).
Czy można "cieszyć się z życia", nawet jeśli jest to uczucie chwilowe ? Pewnie można. Powiedzmy na przykład o dobrym wyspaniu się. Wstajemy wypoczęci i ogółem jest zajebiście. To kolejna rzecz, którą ciężko mi zaznać. Powodem tego jest pies. Wyobraźcie sobie sytuację - Godzina 6:00. Kładziemy się spać w nadziejo wstania koło 14:00 lub później, ale nie! W domu nikogo nie ma, więc kolo 9:00 przychodzi do nas pies. Piszczy, szczeka, wyje żeby go na dwór wypuścić. Chuj bombki strzelił, choinki nie będzie, gdyż po 2 minutach spędzonych na tym jebanym mrozie jesteśmy rozbudzeni. I tu doszliśmy do tego, że pies potrafi być nieznośny. Przy okazji tego stwierdzenia spróbowałem wyszukać coś innego co potrafi być równie nieznośne i na myśl przyszła mi kobieta. A dokładniej kobieta podczas okresu. I sam już nie wiem co jest bardziej nieznośne - piszczący przy łóżku pies czy kobieta z okresem. Psa niby wystarczy wypuścić na dwór by mieć spokój... Z kobietą może być problem. Ale nie takie rzeczy się robiło ze szwagrem za komuny. xD. Na kobietę z okresem też znajdzie się sposób. Można ją na przykład zakneblować i przykuć, bądź przywiązać do kaloryfera. Efektywność zwiększona w zimie jak kaloryfer mocno grzeje. Można też zrobić to na jaskiniowca - łopatą w łeb, przytulić i do piwnicy. Ewentualnie wysłać do sąsiadki niech poplotkuje jak jej podpaska przecieka. Tu jest przewaga dakimakury nad kobieta. Daka nigdy ci nie odmówi, zawsze da się hugnać i zawsze czeka na ciebie w łóżku.
Jokes aside, skoro już przy huganiu jesteśmy - zastanawiam się czy czasem ostatnia sobota, tj. 23 marca roku pańskiego 2013 nie był jakimś dniem przytulania. Niby wikiśmieć i kalendarz świąt nietypowych milczą o takowym fakcie, a mimo to w centrum roiło się free huggerów, z czego nie omieszkałem skorzystać. Najzabawniej wyglądał hug z panienką o ponad głowę niższą ode mnie. Czyli miała jakieś 140 cm. Święto, nie święto - prawie spóźniłem się do biblioteki. Wracając do tematu "cieszenia się życiem"...
Oglądałem w nocy dobre anime - 時をかける少女 - i pisząc ten wpis, właśnie pomyślałem, że mając możliwość skakania w czasie - można by sprawić by stwierdzenie "cieszenia się życiem" nabrało sensu. Oczywiście - możliwość przenoszenia się w czasie daje też szanse na naprawienia błędów takich jak wojny, katastrofy i inne takie, ale po chuj ? Lepiej wykorzystać to dla siebie. Kurde, ile bym mógł własnych błędów ponaprawiać. Zacząłbym od małych błędów lub od razu przeszedł do opcji krytycznej - ustrzelenia własnego ojca przed swoimi narodzinami. Tu oczywiście mielibyśmy sytuację - Paradox Paradigm - czyli zasada, wg której podróże w czasie są niemożliwe. Cytując Hawkinga: "Podróże w czasie są niemożliwe. Gdyby były - przeżywalibyśmy natłok turystów z przyszłości.". Należy pamiętać, iż czas jest wartością stała - przeszłość i przyszłość istnieją w teraźniejszości.
Miało być o "cieszeniu się życiem", poszło w stronę fizyki, filozofii, Hawkinga, Einsteina i Skłodowskiej-Curie, która zapewne, byłaby rad wiedząc, że o niej piszę. Więc, wracając do tematu - można cieszyć się życiem. Każdy może robić to w inny, odpowiedni dla niego sposób. Możemy cieszyć się chwilą, cieszyć się stale, być szczęśliwi, że żyjemy. I cieszmy się z tego - ponieważ ludzkość zmierza do samo-anihilacji - i może się okazać, że braknie nam czasu by się cieszyć życiem. Śpieszmy się kochać ludzi - tak szybko dochodzą...
2013-03-13
SPAAAAAAAAAAAAAAAACE!
A raczej brak free space.
A chodzi tu o miejsce na dysku. W momencie pisania tego wpisu z miejscem na dysku stoję następująco:
C - Aya - 811 MB (97.5 GB)
D - Hatate - 729 MB (448 GB)
E - Momiji - 241 MB (345 GB)
F - Loli-Hunter Music - 886 MB (465 GB)
...
Miejsca po chuju do raju. Podliczając to wszystko, wychodzi 2667 MB! Tak! Dwa i pół gigabajta. Skąd wziąć więcej miejsca - do tego jeszcze nie nie doszedłem. Co się dało to już posuwałem. Nie licząc anime, ale te przed usunięciem wypadało by obejrzeć za co się jakoś zabrać nie mogę, a jak już się zabiorę to idzie mi to jak krew z nosa. Co do aktualnie oglądanych serii...
Kareshi Kanojo no Jijou (Kare Kano) - Pomijam, iż zatrzymałem się na 04 epie, komedia z czasów jak GAINAX robił dobre anime. Postanowiłem obejrzeć do końca - postanowienia zatrzymały się po trzeci epie.
Ore no Imouto ga Konna ni Kawaii Wake ga Nai - Też komedyjka, też zatrzymałem się na 03 epie, a nime zalega na dysku od trzeciego października 2011. Mój leń nie może być tak duży! Go kawaiine siostry (PS: have none kawaii sisters after all).
Zoku Sayonara Zetubou Sensei - Czyli 'Żegnaj Spizgany Sensei Xtrim'. Shaft w Shafcie na Shafcie z domieszka LSD. Inaczej ciężko mi opisać to anime. Coś jak Bakemonogatari czyli anime o ćpunach, dla ćpunów zrobione przez ćpunów. Shaft - Don't try to understand.
Mawaru Penguindrum - To anime dopiero co zacząłem oglądać, jestem po pierwszym epku, a powodów, dla których zacząłem jest sztuk 3. Pierwszym jest tag - Twisted. Drugim jest tag - Some weird shit going on. Trzecim jest to, iż wszystkie postacie kończą z negative endem.
Rio: ~Rainbow Gate~ - Cycki. Cycki. Rio. Cycki. Na dodatek ubrane cycki. Ale wciąż cycki. I hazard. I znów cycki. Ale i tak oglądam bo Rio. Z racji chujowowści serii - oglądam na PSP.
Powerpuff Girls Z - ... Też na PSP oglądam. Również z powodu chujowości.
Wracając do miejsca na dysku, najlepiej wychodzę na partycji F. Jest to partycja muzyczna gdzie część albumów trzymam w wav do przekodowania na jakiś inny format. A i tak miejsca mało. Przy anime też można nieco zyskać, gdyż zazwyczaj ściągam dual audio (bo zazwyczaj najlepsza jakość obrazu) więc dochodzi kilka MB free po usunięciu angielskiego dubbingu. Średnio zależy od pliku, relejsu, kompresji dźwięku może być to od 30 do 180 MB. O miejscu piszę bo na przykład nie mam jak spatchować czołgów z 8.3 -> 8.4. O dziwo o wadzę 800 MB uznał, że 2 GB wolnego miejsca to dla niego za mało. Zapewne znów skończy się to ściąganiem całej gry. Blah. Więcej nie chce mi się pisać.
A chodzi tu o miejsce na dysku. W momencie pisania tego wpisu z miejscem na dysku stoję następująco:
C - Aya - 811 MB (97.5 GB)
D - Hatate - 729 MB (448 GB)
E - Momiji - 241 MB (345 GB)
F - Loli-Hunter Music - 886 MB (465 GB)
...
Miejsca po chuju do raju. Podliczając to wszystko, wychodzi 2667 MB! Tak! Dwa i pół gigabajta. Skąd wziąć więcej miejsca - do tego jeszcze nie nie doszedłem. Co się dało to już posuwałem. Nie licząc anime, ale te przed usunięciem wypadało by obejrzeć za co się jakoś zabrać nie mogę, a jak już się zabiorę to idzie mi to jak krew z nosa. Co do aktualnie oglądanych serii...
Kareshi Kanojo no Jijou (Kare Kano) - Pomijam, iż zatrzymałem się na 04 epie, komedia z czasów jak GAINAX robił dobre anime. Postanowiłem obejrzeć do końca - postanowienia zatrzymały się po trzeci epie.
Ore no Imouto ga Konna ni Kawaii Wake ga Nai - Też komedyjka, też zatrzymałem się na 03 epie, a nime zalega na dysku od trzeciego października 2011. Mój leń nie może być tak duży! Go kawaiine siostry (PS: have none kawaii sisters after all).
Zoku Sayonara Zetubou Sensei - Czyli 'Żegnaj Spizgany Sensei Xtrim'. Shaft w Shafcie na Shafcie z domieszka LSD. Inaczej ciężko mi opisać to anime. Coś jak Bakemonogatari czyli anime o ćpunach, dla ćpunów zrobione przez ćpunów. Shaft - Don't try to understand.
Mawaru Penguindrum - To anime dopiero co zacząłem oglądać, jestem po pierwszym epku, a powodów, dla których zacząłem jest sztuk 3. Pierwszym jest tag - Twisted. Drugim jest tag - Some weird shit going on. Trzecim jest to, iż wszystkie postacie kończą z negative endem.
Rio: ~Rainbow Gate~ - Cycki. Cycki. Rio. Cycki. Na dodatek ubrane cycki. Ale wciąż cycki. I hazard. I znów cycki. Ale i tak oglądam bo Rio. Z racji chujowowści serii - oglądam na PSP.
Powerpuff Girls Z - ... Też na PSP oglądam. Również z powodu chujowości.
Wracając do miejsca na dysku, najlepiej wychodzę na partycji F. Jest to partycja muzyczna gdzie część albumów trzymam w wav do przekodowania na jakiś inny format. A i tak miejsca mało. Przy anime też można nieco zyskać, gdyż zazwyczaj ściągam dual audio (bo zazwyczaj najlepsza jakość obrazu) więc dochodzi kilka MB free po usunięciu angielskiego dubbingu. Średnio zależy od pliku, relejsu, kompresji dźwięku może być to od 30 do 180 MB. O miejscu piszę bo na przykład nie mam jak spatchować czołgów z 8.3 -> 8.4. O dziwo o wadzę 800 MB uznał, że 2 GB wolnego miejsca to dla niego za mało. Zapewne znów skończy się to ściąganiem całej gry. Blah. Więcej nie chce mi się pisać.
2012-12-24
C0ś 54m0w!7360
Fajnie jeździć gdzieś, spotykać się z ludźmi nawet jak się na nich żeruje przez tydzień (no, dobrze, odwdzięczyłem im się myjąc przez 2h gary). Wypadało by w sumie im kiedyś oddać kasę lub ogarnąć całą chatę czy coś. Może coś się wymyśli.
Ogółem, fajnie jest, ale wrócić potem na stare śmieci jest ciężko. Tam odsypianie od 5 do 11 to norma. Tu niestety tak miło nie ma. Bo godziny spania mam inne i w ogóle w domu dziwnie mi się śpi. Tj. spanie np. od 21 do 23, potem od 2 do 3:30 i następnie od 5 do 9 to norma. Why is that ? Wakarimasen lol.
Inna sprawa, że pies nie daje spać co jest już w ogóle wkurwiające.
Dodatkowo jak pech, to pech. Już pierwszy dzień jak przyjechałem dostałem prezent świąteczny od MPK w postaci mandatu na kwotę 123 PLN. Podziękowania idą do Archiego, który owy mandat za mnie zapłacił. Kasę mu muszę oddać... ... ... Pytanie tylko skąd mam takową wziąć. Mamcia nie jest chętna mnie wesprzeć finansowo... I tu jest Momiji pogrzebana.
Cała wizyta w Krakowie jak zwykle pełna wrażeń. Ruczaj Activity +1. Jak zwykle przedmioty znikały i pojawiały się w innych miejscach, czuć było, iż jest się obserwowany, a także obecność większej ilości lokatorów oraz zmiany temperatury. Coraz bardziej lubię to miejsce >_<.
Dodatkowo rozkminienie ekonomii w Gensokyo aka Tartak - epic. Wygląda to tak, iż Suika prowadzi tartak, który zaopatruje mi. Hakugyokuro w trumny xD. Ogółem była to niezła głupawka i ZUN słysząc to, z całą pewnością śmiechnąłby hardo, wskazując nam najbliższego psychiatrę. Mottem tego wyjazdu było "O takie Gensokyo walczyłem!". I tak też było. PS: Aya trzyma całe Gensokyo pod skrzydłem. Hihi.
Z ostatnio obejrzanych serii anime:
Chuunibyou demo Koi ga Shitai! (中二病でも恋がしたい!) - Dobra komedia w stylu Haruhi, w którym główna bohaterka to kompletna idiotka. Anime całkiem przyjemne, czekam na blureje.
C - Anime mimo, iż przespałem dwa pierwsze epy, zaczynało się całkiem elo. Niestety końcówka miesza w dość mocny sposób, a samo zakończenie urywa się z dupy. A szkoda.
Anime oglądane:
Nisemonogatari (偽物語) - Anime o ćpunach, dla ćpunów stworzone przez ćpunów. Shaft jakiego znam. Senjougahara <3
Naruto Shippuden (NARUTO 疾風伝) - No more filers plz.
GIRLS und PANZER (ガールズ&パンツァー) - Dziewczynki w czołgach. Kończą się. Szkoda.
Kareshi Kanojo no Jijou (彼氏彼女の事情) - Ech, czasy gdy Gainax miał mało kasy, a robił dobre anime.
Dodatkowo wciąż niewyjaśnione pozostają pewne rzeczy. Listując je są to kolejno:
1. Słuchawki Meva w mikrofalówce. Skąd się tam wzięły skoro ani Archi ani Kriss z dołu nie wychodzili, a półgodziny wcześniej ja w mikrofalówce odgrzewałem obiad i wtedy bynajmniej ich tam nie było.
2. Upadek ze schodów. Mogę uznać, że po prostu się poślizgnąłem choć z mojej perspektywy wygląda to jakby zniknął mi stopień dzięki czemu poleciałem z samej góry schodów prawie łamiąc rękę o poręcz.
3. Łazienka. Mimo, iż wciąż nie mogę wyjaśnić tak dużej różnicy temperatur. Rozumiałbym jakieś 2-3 stopnie... Ale nie 10. Dodatkowo zapalające się samo z siebie światło... MAGIA GENSOKYO.
4. Lodówka. O ile udało się rozwiązać problem wiecznie otwartej lodówki (drzwi się nie domykały), o tyle jak Pepsi(tm), którą schowałem do zamrażarki, znalazła się w lodówce - tego wyjaśnić nie potrafię. Jest to o tyle dziwne, iż drzwi wejściowe zamknięte były od środka, Archi był na uczelni, a my nie wychodziliśmy z pokoju od czasu wsadzenia Pepsi do zamrażalnika do czasu, aż poszedłem ją wyjąć (i ku mojemu zdziwieniu znajdowała się w lodówce).
Ostatnia rzeczą wartą opisania, jest to, iż posiedzieliśmy nieco nad Gensokyo. Okazuje się tłumaczenia na wiki są tak prawdziwe jak stwierdzenie, że mam więcej niż 100 PLN. Czyli słabo. Niemal wszystkie japońskie części tytułów płyt są źle przetłumaczone. Tłumaczenia na zasadzie "wrzućmy to w słownik i wybierzmy z listy pierwsze tłumaczenie". Enjoy wiki. Plus, niby Maribel Harn i Renko Usami zajmują się nekromancją... No ok... Tyle, że japońskie teksty mówią, iż to czym się zajmują to "witchery". Czyli trochę chujowo... Dobra... Idę szukać wejścia do Gensokyo w moim własnym łóżku. Ot co!
Ogółem, fajnie jest, ale wrócić potem na stare śmieci jest ciężko. Tam odsypianie od 5 do 11 to norma. Tu niestety tak miło nie ma. Bo godziny spania mam inne i w ogóle w domu dziwnie mi się śpi. Tj. spanie np. od 21 do 23, potem od 2 do 3:30 i następnie od 5 do 9 to norma. Why is that ? Wakarimasen lol.
Inna sprawa, że pies nie daje spać co jest już w ogóle wkurwiające.
Dodatkowo jak pech, to pech. Już pierwszy dzień jak przyjechałem dostałem prezent świąteczny od MPK w postaci mandatu na kwotę 123 PLN. Podziękowania idą do Archiego, który owy mandat za mnie zapłacił. Kasę mu muszę oddać... ... ... Pytanie tylko skąd mam takową wziąć. Mamcia nie jest chętna mnie wesprzeć finansowo... I tu jest Momiji pogrzebana.
Cała wizyta w Krakowie jak zwykle pełna wrażeń. Ruczaj Activity +1. Jak zwykle przedmioty znikały i pojawiały się w innych miejscach, czuć było, iż jest się obserwowany, a także obecność większej ilości lokatorów oraz zmiany temperatury. Coraz bardziej lubię to miejsce >_<.
Dodatkowo rozkminienie ekonomii w Gensokyo aka Tartak - epic. Wygląda to tak, iż Suika prowadzi tartak, który zaopatruje mi. Hakugyokuro w trumny xD. Ogółem była to niezła głupawka i ZUN słysząc to, z całą pewnością śmiechnąłby hardo, wskazując nam najbliższego psychiatrę. Mottem tego wyjazdu było "O takie Gensokyo walczyłem!". I tak też było. PS: Aya trzyma całe Gensokyo pod skrzydłem. Hihi.
Z ostatnio obejrzanych serii anime:
Chuunibyou demo Koi ga Shitai! (中二病でも恋がしたい!) - Dobra komedia w stylu Haruhi, w którym główna bohaterka to kompletna idiotka. Anime całkiem przyjemne, czekam na blureje.
C - Anime mimo, iż przespałem dwa pierwsze epy, zaczynało się całkiem elo. Niestety końcówka miesza w dość mocny sposób, a samo zakończenie urywa się z dupy. A szkoda.
Anime oglądane:
Nisemonogatari (偽物語) - Anime o ćpunach, dla ćpunów stworzone przez ćpunów. Shaft jakiego znam. Senjougahara <3
Naruto Shippuden (NARUTO 疾風伝) - No more filers plz.
GIRLS und PANZER (ガールズ&パンツァー) - Dziewczynki w czołgach. Kończą się. Szkoda.
Kareshi Kanojo no Jijou (彼氏彼女の事情) - Ech, czasy gdy Gainax miał mało kasy, a robił dobre anime.
Dodatkowo wciąż niewyjaśnione pozostają pewne rzeczy. Listując je są to kolejno:
1. Słuchawki Meva w mikrofalówce. Skąd się tam wzięły skoro ani Archi ani Kriss z dołu nie wychodzili, a półgodziny wcześniej ja w mikrofalówce odgrzewałem obiad i wtedy bynajmniej ich tam nie było.
2. Upadek ze schodów. Mogę uznać, że po prostu się poślizgnąłem choć z mojej perspektywy wygląda to jakby zniknął mi stopień dzięki czemu poleciałem z samej góry schodów prawie łamiąc rękę o poręcz.
3. Łazienka. Mimo, iż wciąż nie mogę wyjaśnić tak dużej różnicy temperatur. Rozumiałbym jakieś 2-3 stopnie... Ale nie 10. Dodatkowo zapalające się samo z siebie światło... MAGIA GENSOKYO.
4. Lodówka. O ile udało się rozwiązać problem wiecznie otwartej lodówki (drzwi się nie domykały), o tyle jak Pepsi(tm), którą schowałem do zamrażarki, znalazła się w lodówce - tego wyjaśnić nie potrafię. Jest to o tyle dziwne, iż drzwi wejściowe zamknięte były od środka, Archi był na uczelni, a my nie wychodziliśmy z pokoju od czasu wsadzenia Pepsi do zamrażalnika do czasu, aż poszedłem ją wyjąć (i ku mojemu zdziwieniu znajdowała się w lodówce).
Ostatnia rzeczą wartą opisania, jest to, iż posiedzieliśmy nieco nad Gensokyo. Okazuje się tłumaczenia na wiki są tak prawdziwe jak stwierdzenie, że mam więcej niż 100 PLN. Czyli słabo. Niemal wszystkie japońskie części tytułów płyt są źle przetłumaczone. Tłumaczenia na zasadzie "wrzućmy to w słownik i wybierzmy z listy pierwsze tłumaczenie". Enjoy wiki. Plus, niby Maribel Harn i Renko Usami zajmują się nekromancją... No ok... Tyle, że japońskie teksty mówią, iż to czym się zajmują to "witchery". Czyli trochę chujowo... Dobra... Idę szukać wejścia do Gensokyo w moim własnym łóżku. Ot co!
Labels:
anime,
ayaya,
gensokyo,
misc,
polski,
ruczaj,
ruczaj activity,
shameimaru aya,
touhou
2012-11-02
Aneemoo
Zaledwie pare dni temu (30.09) skończyłem oglądanie Mirai Nikki, a już jestem za połową kolejnej serii. Jeszcze dodatkowo znajduje miedzy tym czas na updejt strony, encoding muzyki i inne rzeczy ^^;. Kolejna serią, którą chwyciłem, jest zalegająca na dysku od października 2011 - Kaichou wa Maid-sama będąca dobrą komedia. Potem jeszcze muszę dokończyć Soul Eatera, przy którym zatrzymałem się 40 epie. Prócz tego wyczekuję kolejnych epków anime w stylu "Cute girls doing cute things" czyli GIRLS und PANZER. Pomijam fakt, że prócz wymienionych, mam do obejrzenia jeszcze pierdylion serii (okolo 180 GB samych anime). Trza by ponadrabiać...
Subscribe to:
Posts (Atom)